socialproof Zgłoś case study

Case studiesTeczka nr 014

Rejestr dawców narządów: dlaczego zdjęcie tłumu obniżyło skuteczność komunikatu

W 2013 r. brytyjski rząd przetestował osiem wersji prośby o zapis do rejestru dawców narządów na stronie odwiedzanej przez ponad milion osób. Zdanie o tysiącach ludzi, którzy rejestrują się każdego dnia, zwiększyło liczbę zapisów. Ta sama treść uzupełniona zdjęciem grupy ludzi wypadła gorzej niż prosta prośba. Wyjaśniamy, co dokładnie zmierzono i jakie wnioski płyną z tego dla marketingu.

Autor: Redakcja Social ProofOpublikowano: Aktualizacja: 7 min czytania

Test A/B

Teczka nr 014, Sektor publiczny i energia

Wynik przed i po
WskaźnikPrzedPo
Rejestracje: komunikat o tysiącach osób bez zdjęcia i ze zdjęciem tłumuok. 2,9%ok. 2,2%

GOV.UK, 2013 r., 5 tygodni, ponad 135 tys. odwiedzających na wariant

W skrócie

  • W eksperymencie z rejestrem dawców narządów w Wielkiej Brytanii ponad milion osób zobaczyło jedną z ośmiu wersji komunikatu po załatwieniu sprawy na rządowym portalu GOV.UK.
  • Najlepiej działał komunikat odwołujący się do wzajemności: około 3,2% rejestracji wobec 2,3% w wersji kontrolnej, co oznaczało szacunkowo 96 000 dodatkowych zapisów rocznie.
  • Zdanie „Każdego dnia tysiące osób, które widzą tę stronę, decydują się zarejestrować” podniosło odsetek zapisów do około 2,9%.
  • Ten sam tekst ze zdjęciem grupy ludzi był jedyną wersją, która istotnie obniżyła liczbę rejestracji względem kontroli – do około 2,2%.
  • Autorzy przypuszczali, że stockowe zdjęcie mogło zostać odebrane jako chwyt marketingowy; test nie sprawdzał przyczyny, więc wniosek dla marketerów brzmi: każdy element dowodu społecznego trzeba testować osobno.
Spis treści
  1. Skąd wziął się test: rejestr, o którym ludzie zapominają
  2. Projekt: osiem wersji jednej prośby
  3. Wyniki: wzajemność wygrywa, zdjęcie przegrywa
  4. Dlaczego zdjęcie tłumu zaszkodziło
  5. Zdjęcia w marketingu: kiedy pomagają, a kiedy szkodzą
  6. Czego uczy ten test o testowaniu
  7. Najważniejsze wnioski z eksperymentu z rejestrem dawców
  8. Najczęstsze pytania

Eksperyment z rejestrem dawców narządów to przykład, w którym dowód społeczny jednocześnie zadziałał i zawiódł. Zdanie o tysiącach osób rejestrujących się każdego dnia zwiększyło odsetek zapisów z 2,3% do około 2,9%, ale ta sama treść ze zdjęciem grupy ludzi spadła do około 2,2% – poniżej prostej prośby. Test objął ponad milion osób w 2013 r.

Skąd wziął się test: rejestr, o którym ludzie zapominają

Brytyjski Krajowy Rejestr Dawców Narządów prowadzi NHS Blood and Transplant (NHSBT). Problem, z którym się mierzył, jest dobrze znany marketerom: wiele osób popiera ideę, ale nie robi kroku, który wymaga kilku kliknięć. Między deklaracją a działaniem jest luka, a najtańszym sposobem jej zmniejszenia jest prośba w dobrym miejscu i we właściwej formie.

Takie miejsce znaleziono na portalu GOV.UK. Po zakończeniu sprawy online – opłaceniu podatku od pojazdu albo załatwieniu formalności związanych z prawem jazdy – użytkownik trafiał na stronę z zaproszeniem do rejestru. Test przygotował zespół Behavioural Insights Team we współpracy z NHSBT, Government Digital Service, Departamentem Zdrowia i urzędem DVLA, który zajmuje się prawami jazdy i rejestracją pojazdów.

Raport „Applying Behavioural Insights to Organ Donation” opublikowano 24 grudnia 2013 r. Autorzy określili test jako jeden z największych randomizowanych eksperymentów przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii.

Wybór miejsca nie był przypadkowy. Użytkownik, który właśnie zakończył sprawę urzędową, nie ma już zadania do wykonania, a jest zalogowany i w trybie „załatwiania spraw”. To moment, w którym dodatkowa prośba nie przeszkadza w głównym celu wizyty. Ta sama logika obowiązuje w e-commerce: prośba o zapis do newslettera, opinię czy program poleceń działa najlepiej na stronie z potwierdzeniem zamówienia, a nie w trakcie wypełniania formularza płatności.

Projekt: osiem wersji jednej prośby

Przez pięć tygodni odwiedzający byli losowo przydzielani do jednej z ośmiu wersji strony. Według aneksu technicznego komunikaty zobaczyło 1 085 322 osoby, czyli ponad 135 tys. na wariant. Taka próba pozwala wychwycić różnice rzędu dziesiątych części punktu procentowego.

Wariant Treść (w tłumaczeniu) Odsetek rejestracji
1. Kontrola „Prosimy, zapisz się do rejestru dawców narządów NHS” 2,3%
2. Norma społeczna „Każdego dnia tysiące osób, które widzą tę stronę, decydują się zarejestrować” ok. 2,9%
3. Norma + zdjęcie treść wariantu 2 i zdjęcie grupy ludzi ok. 2,2%
4. Norma + logo treść wariantu 2 i logo NHSBT ok. 2,9–3,0%
5. Strata „Każdego dnia trzy osoby umierają, bo brakuje dawców narządów” ok. 3,1%
6. Zysk „Jako dawca możesz uratować lub odmienić życie nawet 9 osób” ok. 2,9%
7. Wzajemność „Gdybyś potrzebował przeszczepu, czy przyjąłbyś go? Jeśli tak, pomóż innym” ok. 3,2%
8. Działanie odwołanie do rozdźwięku między poparciem a działaniem ok. 2,8–2,9%

Raport nie podaje dokładnych odsetków dla każdego wariantu w tekście – wartości przybliżone wynikają z oszacowań regresji w aneksie technicznym. Kolejność i istotność różnic są jednak opisane wprost.

Wyniki: wzajemność wygrywa, zdjęcie przegrywa

Najlepszy okazał się wariant 7, odwołujący się do wzajemności. Istotnie wyprzedził wszystkie pozostałe z wyjątkiem komunikatu o stracie – różnica między tymi dwoma nie była istotna statystycznie. W czasie testu wariant wzajemności dał 1203 rejestracje więcej niż wersja kontrolna. Autorzy oszacowali, że przy stałych pozostałych warunkach oznaczałoby to około 96 000 dodatkowych zapisów rocznie. Mechanizm tej reguły opisujemy w tekście o zasadach wpływu Cialdiniego.

Komunikat z normą społeczną (wariant 2) również istotnie zwiększył liczbę rejestracji. To potwierdza wyniki znane z innych badań, m.in. z listów brytyjskiego fiskusa o terminowym płaceniu podatków, które przygotowywał ten sam zespół.

Ciekawe jest też zestawienie wariantów 5 i 6. Ta sama informacja o korzyściach z dawstwa podana jako strata („trzy osoby umierają każdego dnia”) dała wyższy odsetek rejestracji (ok. 3,1%) niż podana jako zysk („możesz uratować nawet 9 osób”, ok. 2,9%). Kierunek jest zgodny z obserwacją, że perspektywa straty silniej motywuje do działania, choć w komunikacji komercyjnej łatwo tu przekroczyć granicę straszenia.

Zaskoczeniem był wariant 3. Dodanie zdjęcia grupy ludzi do skutecznego zdania nie wzmocniło efektu, lecz go odwróciło: był to jedyny wariant, który istotnie obniżył odsetek rejestracji w porównaniu z prostą prośbą. Dla kontrastu wariant 4, z tym samym tekstem i logo NHSBT, istotnie zwiększył liczbę zapisów.

Dlaczego zdjęcie tłumu zaszkodziło

Najważniejsze zastrzeżenie: test nie badał przyczyn. Wiemy, co się stało, ale nie wiemy dlaczego. Autorzy raportu podali jedną hipotezę, a w literaturze pojawiają się kolejne:

  • Wrażenie reklamy. Autorzy przypuszczali, że zdjęcie ze stocku mogło wyglądać jak chwyt marketingowy i obniżyć wiarygodność urzędowego komunikatu. Logo instytucji dawało odwrotny sygnał – oficjalności.
  • Odwrócenie uwagi. Zdjęcie zajmuje miejsce i uwagę, a skuteczny był konkretny tekst. Użytkownik mógł przejrzeć obraz i pominąć zdanie.
  • „Inni już się tym zajęli”. Obraz tłumu może sugerować, że sprawa nie wymaga mojego udziału – mechanizm bliski temu, który opisujemy w tekście o negatywnym dowodzie społecznym.

Żadna z tych hipotez nie została potwierdzona w tym badaniu. Warto je jednak znać, bo każda prowadzi do innego wniosku projektowego: pierwsza – do zastąpienia stockowych zdjęć autentycznymi, druga – do upraszczania strony, trzecia – do formułowania komunikatu tak, by podkreślał rolę odbiorcy.

Zdjęcia w marketingu: kiedy pomagają, a kiedy szkodzą

Wynik z rejestru dawców bywa cytowany jako dowód, że zdjęcia ludzi obniżają konwersję. To nadinterpretacja. W innych testach efekt był odwrotny – w serii testów strony Highrise wariant z dużym zdjęciem klientki i jej wypowiedzią poprawił wyniki.

Cecha zdjęcia Rejestr dawców (wariant 3) Highrise
Kto na zdjęciu anonimowa grupa ze stocku konkretna klientka z imieniem
Związek z treścią ilustracja ogólnego zdania portret autorki cytowanej opinii
Kontekst komunikat urzędowy strona produktu
Wynik spadek względem kontroli poprawa wyników

Różnice w tabeli sugerują – choć nie dowodzą – że liczy się autentyczność i powiązanie obrazu z przekazem. Klienci ufają ludziom podobnym do siebie i rozpoznawalnym jako prawdziwi; ten mechanizm opisuje artykuł o efekcie podobieństwa. Z tego powodu problematyczne mogą być także wygenerowane przez AI „zdjęcia klientów”, o czym piszemy w tekście o UGC generowanym przez AI.

Czego uczy ten test o testowaniu

Eksperyment jest wzorcowy metodycznie, a jego najcenniejsza lekcja dotyczy sposobu pracy, a nie konkretnego komunikatu:

  1. Jedna zmiana na wariant. Warianty 2, 3 i 4 różniły się tylko elementem graficznym. Dzięki temu wiadomo, że to zdjęcie, a nie tekst, obniżyło wynik.
  2. Duża próba. Ponad 135 tys. osób na wariant pozwoliło wykryć różnice poniżej jednego punktu procentowego. Na małej stronie podobny test nie dałby rozstrzygnięcia; przed startem sprawdź wymaganą wielkość próby w kalkulatorze istotności testu A/B.
  3. Kontrola z prostą prośbą. Bez niej nie wiedzielibyśmy, że wariant ze zdjęciem był gorszy nie tylko od wariantu 2, ale od braku jakiegokolwiek dowodu społecznego.
  4. Jasny wskaźnik. Mierzono ukończone rejestracje, a nie kliknięcia czy czas na stronie.

To przykład dobrze zaprojektowanego testu A/B z wieloma wariantami. Sposób przygotowania takich testów na stronie firmowej opisuje poradnik o testowaniu elementów zaufania.

Jak przenieść ten test do własnej komunikacji

Ośmiu wersji z rejestru dawców nie trzeba kopiować, ale ich logikę – zestawienie różnych motywacji obok siebie – można zastosować niemal wszędzie, gdzie prosimy o jeden prosty krok. Przykładowy zestaw wariantów do testu (ilustracja, nie wyniki badania):

Sytuacja Wariant z normą społeczną Wariant z wzajemnością lub stratą
Zapis do newslettera „Co tydzień czyta nas 8 tys. osób z branży” „Dostałeś od nas ten poradnik – w newsletterze wysyłamy kolejne”
Prośba o opinię „Większość klientów ocenia zamówienie w ciągu tygodnia” „Twoja opinia pomoże kolejnym osobom wybrać rozmiar”
Zbiórka organizacji pozarządowej „W tym miesiącu wsparło nas 1200 osób” „Bez nowych darczyńców w marcu zamkniemy jedną świetlicę”

W każdym przypadku dowód społeczny jest tylko jedną z hipotez. Test z rejestrem dawców pokazał, że inny argument – tutaj wzajemność – może okazać się silniejszy, a dodatki graficzne mogą zmienić wynik w nieprzewidywalny sposób. Liczby w komunikatach muszą być prawdziwe, a komunikat o stracie nie może straszyć zagrożeniem, którego nie ma.

Najważniejsze wnioski z eksperymentu z rejestrem dawców

  • Dowód społeczny w formie zdania („tysiące osób to robią”) zwiększył liczbę rejestracji, ale nie był najsilniejszym argumentem – wygrała wzajemność.
  • Dodanie elementu, który intuicyjnie „wzmacnia” przekaz, może go osłabić. Zdjęcie tłumu obniżyło wynik poniżej prostej prośby.
  • Logo instytucji przy tym samym tekście pomogło, co sugeruje, że w komunikacji publicznej sygnał wiarygodności nadawcy waży więcej niż ilustracja.
  • Wynik nie przekreśla zdjęć w marketingu; pokazuje, że ogólnych, stockowych ilustracji nie należy dodawać do komunikatów bez testu.
  • W kampaniach społecznych i zdrowotnych rolę autorytetu i nadawcy omawiamy w artykule o ekspertach w kampaniach społecznych.

Rejestr dawców to jeden z przypadków, w których dowód społeczny zadziałał odwrotnie, niż zakładano. Inne takie przykłady, a także badania, w których działał zgodnie z przewidywaniami, zebraliśmy w przeglądzie 30 udokumentowanych badań i przypadków.

Najczęstsze pytania

Co pokazał eksperyment z rejestrem dawców narządów?

Pokazał, że drobne zmiany w treści prośby mogą wyraźnie zmienić liczbę rejestracji. Najlepiej działało odwołanie do wzajemności, dobrze wypadły też komunikat o stracie i zdanie o tysiącach osób rejestrujących się codziennie. Jedynym wariantem, który obniżył skuteczność względem prostej prośby, był komunikat o tysiącach osób uzupełniony zdjęciem grupy ludzi.

Dlaczego zdjęcie grupy ludzi obniżyło liczbę rejestracji?

Badanie nie odpowiada na to pytanie wprost, bo nie testowało przyczyn. Autorzy raportu przypuszczali, że zdjęcie ze stocku mogło wyglądać jak reklama i obniżyć wiarygodność całego komunikatu. Inne możliwe wyjaśnienia to odwrócenie uwagi od treści lub wrażenie, że sprawą zajmują się już inni. Każdą z tych hipotez trzeba by sprawdzić w kolejnym teście.

Ile osób wzięło udział w eksperymencie z rejestrem dawców?

Według aneksu technicznego raportu komunikaty zobaczyło 1 085 322 osoby, czyli ponad 135 tys. na każdy z ośmiu wariantów. Strona wyświetlała się użytkownikom portalu GOV.UK po opłaceniu podatku od pojazdu lub załatwieniu sprawy związanej z prawem jazdy. Test trwał pięć tygodni, a raport opublikowano w grudniu 2013 r.

Czy zdjęcia ludzi na stronie zawsze obniżają konwersję?

Nie. W innych testach, na przykład w serii testów strony Highrise, duże zdjęcie konkretnej klientki z jej wypowiedzią poprawiło wyniki. Różnica może wynikać z tego, czy zdjęcie wygląda na autentyczne i czy jest powiązane z treścią. Ogólne zdjęcie ze stocku przy komunikacie urzędowym to inna sytuacja niż portret prawdziwego klienta przy jego opinii.

Jaki komunikat okazał się najskuteczniejszy?

Najlepiej działało pytanie odwołujące się do wzajemności: „Gdybyś potrzebował przeszczepu, czy przyjąłbyś go? Jeśli tak, pomóż innym”. Odsetek rejestracji wyniósł około 3,2% wobec 2,3% w wersji kontrolnej. Podczas testu przełożyło się to na 1203 dodatkowe rejestracje, a w skali roku – szacunkowo na około 96 000 nowych zapisów.