Badanie terenowe
Teczka nr 007, Sektor publiczny i energia
| Wskaźnik | Przed | Po |
|---|---|---|
| Średni spadek zużycia energii po raportach Opower | — | −2,0% |
ok. 600 000 gospodarstw w USA, eksperymenty terenowe (Allcott, 2011)
Case studiesTeczka nr 007
Opower wysyłał gospodarstwom domowym raporty, w których ich zużycie energii zestawiano z zużyciem podobnych domów w okolicy. Z prostego pomysłu wyrósł jeden z najlepiej zbadanych przykładów normy społecznej w skali milionów odbiorców. Omawiamy, co pokazały eksperymenty, jak długo trwa efekt i jak projektować komunikaty porównawcze w marketingu.
Badanie terenowe
Teczka nr 007, Sektor publiczny i energia
| Wskaźnik | Przed | Po |
|---|---|---|
| Średni spadek zużycia energii po raportach Opower | — | −2,0% |
ok. 600 000 gospodarstw w USA, eksperymenty terenowe (Allcott, 2011)
Porównanie z sąsiadami w raportach Opower obniżyło zużycie energii średnio o 2,0% – wynika z analizy Hunta Allcotta z 2011 r., obejmującej około 600 000 gospodarstw domowych w USA. Efekt był równoważny krótkoterminowej podwyżce cen prądu o 11–20%, utrzymywał się po zakończeniu programu, a firma, która go wdrażała, trafiła w ręce Oracle za 532 mln dolarów.
Opower założyli w 2007 r. Dan Yates i Alex Laskey, absolwenci Harvardu. Firma nie sprzedawała energii, tylko oprogramowanie dla zakładów energetycznych. Jej najbardziej znanym produktem był Home Energy Report – raport wysyłany odbiorcom prądu i gazu, zwykle w formie papierowego listu lub e-maila.
Raport zestawiał zużycie energii danego domu ze zużyciem podobnych domów w okolicy, np. o zbliżonej powierzchni. Typowy układ zawierał trzy elementy:
To był czysty dowód społeczny w formie liczb. Raport nie mówił „oszczędzaj, bo tak trzeba”, tylko „tak zużywają energię domy podobne do twojego”. Zakłady energetyczne kupowały tę usługę m.in. dlatego, że w wielu stanach USA realizowały obowiązkowe programy efektywności energetycznej, a raport był tanim sposobem na mierzalne oszczędności.
Naukowym fundamentem Opower było badanie P. Wesleya Schultza, Jessiki Nolan, Roberta Cialdiniego, Noaha Goldsteina i Vladasa Griskeviciusa, opublikowane w 2007 r. w „Psychological Science”. Objęło 290 gospodarstw domowych w San Marcos w Kalifornii, które miały widoczne liczniki energii.
Część domów dostała na drzwiach informację o swoim zużyciu, średnim zużyciu w okolicy i wskazówki oszczędzania. Druga część dostała to samo, ale z dodatkiem: uśmiechniętą buźką, gdy dom zużywał mniej niż średnia, lub smutną, gdy więcej.
Wyniki pokazały coś, co dziś nazywamy efektem bumerangu:
Opower wprost przeniósł ten wniosek do raportów: oszczędne domy dostawały buźki i pochwałę, żeby średnia nie stała się dla nich zachętą do większego zużycia. Mechanizm łączenia norm opisowych i nakazowych omawiamy w tekście o tym, dlaczego „większość to robi” działa lepiej niż „powinieneś”.
Eksperyment z 290 domami to jedno, a wdrożenie w milionach gospodarstw – drugie. Opower prowadził programy jako losowe eksperymenty terenowe: część odbiorców danego zakładu dostawała raporty, a część nie, co pozwalało rzetelnie zmierzyć efekt. Hunt Allcott przeanalizował te dane w artykule „Social norms and energy conservation”, opublikowanym w 2011 r. w „Journal of Public Economics”.
| Wskaźnik | Wynik |
|---|---|
| Liczba gospodarstw w analizie (grupy badane i kontrolne) | ok. 600 000 |
| Średni spadek zużycia energii | 2,0% |
| Równoważna krótkoterminowa podwyżka cen prądu | 11–20% |
| Spadek w najwyższym decylu zużycia przed programem | 6,3% |
| Spadek w najniższym decylu zużycia | 0,3% |
Dwa procent brzmi skromnie, ale w energetyce to dużo – zwłaszcza że raport kosztował niewiele, a efekt osiągano bez zmiany cen, dopłat ani nowych urządzeń. Allcott podkreślał, że ten sam spadek wymagałby znaczącej podwyżki taryf.
Poniższe liczby są wyłącznie ilustracją, nie danymi z badań. Załóżmy zakład energetyczny ze 100 000 odbiorców, z których każdy zużywa przykładowo 2500 kWh rocznie. Łączne zużycie to 250 mln kWh. Spadek o 2% oznacza 5 mln kWh mniej w ciągu roku – bez inwestycji w sieć, bez dopłat do urządzeń i bez zmiany taryf. Koszt programu to druk i wysyłka raportów oraz analiza danych.
Z perspektywy pojedynczego domu to kilkadziesiąt kWh rocznie, czyli kwota, której wiele osób nawet nie zauważy na rachunku. Siła programu leży w skali i w tym, że raport nie wymaga od odbiorcy żadnych wydatków.
Rozkład efektu jest równie ważny. Najwięcej oszczędzały domy, które wcześniej zużywały najwięcej – miały i najwięcej do poprawy, i najsilniejszy sygnał, że odstają od sąsiadów. Podobny wzorzec widać w listach brytyjskiego urzędu skarbowego, gdzie najlepiej działało zdanie o tym, że adresat jest w nielicznej mniejszości zalegających.
Sceptycy pytali, czy ludzie nie przyzwyczają się do raportów i nie przestaną na nie reagować. Odpowiedź przyniosło badanie Hunta Allcotta i Todda Rogersa opublikowane w 2014 r. w „American Economic Review”, oparte na programie, w którym raporty wysyłano do ponad sześciu milionów gospodarstw w USA. Autorzy opisali trzy zjawiska:
Wniosek autorów: wcześniejsze, ostrożne założenia o tym, że efekt znika zaraz po zakończeniu programu, znacząco zaniżały jego opłacalność. Dla marketera to cenna lekcja – regularne porównania nie muszą się „zużywać”, jeśli niosą nową informację i wskazówkę działania.
Na sukcesie naukowym zbudowano duży biznes. Opower wszedł na giełdę 4 kwietnia 2014 r., a 2 maja 2016 r. Oracle ogłosił jego przejęcie za 532 mln dolarów. W połowie 2016 r. firma informowała o współpracy z około 100 zakładami energetycznymi i o łącznych oszczędnościach na poziomie 11 TWh, czyli ilości energii, która wystarczyłaby do zasilania ponad miliona amerykańskich domów przez rok. Odbiorcy mieli zaoszczędzić na rachunkach łącznie 1,1 mld dolarów.
Warto pamiętać, że te dane pochodzą od samej firmy, a nie z niezależnych badań. Wiarygodność wynikom Opower dawała przede wszystkim losowa konstrukcja programów, dzięki której efekty mogli analizować zewnętrzni ekonomiści. Allcott zwracał też uwagę w późniejszych pracach, że wyniki pierwszych wdrożeń nie muszą przenosić się na kolejne, bo zakłady i społeczności, które jako pierwsze decydowały się na program, różniły się od późniejszych. To ogólna przestroga przed ekstrapolowaniem wyników pilotażu na cały rynek.
Raport Opower to wzorzec, który można przenieść wszędzie tam, gdzie klient ma dane o własnym zachowaniu, a firma – o zachowaniu podobnych klientów.
| Branża | Przykład komunikatu porównawczego | Na co uważać |
|---|---|---|
| Bankowość | „Twoje wydatki na jedzenie na tle podobnych gospodarstw w twoim mieście” | prywatność danych, brak oceniającego tonu |
| SaaS / B2B | „Twój zespół zamyka zgłoszenia wolniej niż firmy podobnej wielkości” | trafny dobór grupy porównawczej |
| Fitness i zdrowie | „Użytkownicy w twoim wieku robią średnio X kroków dziennie” | ryzyko zniechęcenia słabszych |
| E-commerce | „Klienci, którzy kupili ten produkt, zwykle zamawiają wkłady co 3 miesiące” | prawdziwość danych, brak presji |
| Energia i media | „Twój dom zużywa więcej wody niż podobne domy w okolicy” | pochwała dla oszczędnych |
Wspólny mianownik to podobieństwo grupy porównawczej. Ludzie silniej reagują na zachowanie osób w podobnej sytuacji – szerzej piszemy o tym w artykule o efekcie podobieństwa. W B2B porównanie z firmami tej samej wielkości można połączyć z pokazywaniem rezultatów klientów, co omawiamy w tekście o wynikach klientów w liczbach. Gdy porównanie ma formę publicznie dostępnych danych, pomocny będzie artykuł o publicznych dashboardach i otwartych danych firmy, a o czytelnej formie wykresów – tekst o wizualizacji danych na stronie.
Opower pokazuje, że dowód społeczny działa nie tylko w sklepach, ale też tam, gdzie celem jest zmiana codziennych nawyków. Pokrewny eksperyment z hotelowymi ręcznikami opisujemy w teczce o sile normy społecznej w hotelu, a pełne zestawienie badań – w przeglądzie 30 udokumentowanych przypadków social proof.
Gospodarstwo domowe dostawało raport o swoim zużyciu energii zestawionym ze średnią podobnych domów w okolicy oraz z najbardziej oszczędnymi sąsiadami. Raport zawierał też ocenę w postaci uśmiechniętych buziek i praktyczne wskazówki oszczędzania. Porównanie działało jak norma społeczna: pokazywało, co jest typowe w podobnych domach.
W analizie Hunta Allcotta z 2011 r. przeciętny program obniżał zużycie energii o 2,0%. Gospodarstwa o najwyższym zużyciu oszczędzały 6,3%, a najoszczędniejsze tylko 0,3%. Sama firma podawała, że przeciętny klient zmniejszał zużycie o 2–5%, a w 2016 r. łączne oszczędności wszystkich programów przekroczyły 11 TWh.
To sytuacja, w której informacja o średniej zachęca osoby lepsze od średniej do pogorszenia zachowania. W badaniu z San Marcos w Kalifornii gospodarstwa zużywające mniej prądu niż sąsiedzi po otrzymaniu samej informacji o średniej zaczęły zużywać więcej. Dodanie uśmiechniętej buźki, czyli pochwały, zapobiegło temu efektowi.
Tak, w dużej mierze. Allcott i Rogers wykazali, że pierwsze raporty wywołują cykle poprawy i powrotu do starych nawyków, ale z czasem te wahania słabną. Gdy po dwóch latach przestano wysyłać raporty, efekt malał tylko o 10–20% rocznie. Odbiorcy reagowali też na raporty nawet po dwóch latach ich otrzymywania.
Porównanie działa, gdy grupa odniesienia jest naprawdę podobna, a komunikat zawiera wskazówkę, co zrobić. Przykłady to raport w aplikacji bankowej pokazujący wydatki na tle podobnych gospodarstw czy panel SaaS z wynikami na tle firm tej samej wielkości. Osoby lepsze od średniej trzeba pochwalić, inaczej mogą obniżyć poziom.